Handel jajami – poznanie rynku ludzkich oocytów ad

Od Yorgos Nikas / Wellcome Trust.
Taka niechęć jest zrozumiała, ponieważ nauka o komórkach macierzystych w Stanach Zjednoczonych od początku była kontrowersyjna. Niektórzy przeciwnicy porównują technologię do klonowania i dlatego ją odrzucają; inni gwałtownie nie akceptują używania zarodków jako materiału badawczego. W tak gorącym otoczeniu każda propozycja dotycząca wykorzystania ludzkich jaj będzie podżegająca, wciągając nowe typy przeciwników do debaty politycznej. Istotnie, taka już opozycja powstała już w dużej mierze dzięki organizacjom kobiecym, które martwią się konsekwencjami zdrowotnymi dla dawców komórek jajowych i potencjalnym utowarowieniem związanym z dawstwem komórek jajowych.
Aby uniknąć tych obaw, naukowcy zajmujący się komórkami macierzystymi szybko obiecali, że nigdy nie kupią jaj. W kwietniu 2005 r. Narodowa Akademia Nauk opublikowała Wytyczne dla badań nad ludzkimi zarodkowymi komórkami macierzystymi, zalecając, aby nie przekazywać darowizn na komórki jajowe w celach badawczych. Zalecenia te zostały szybko przyjęte przez państwa, które wyraźnie zezwoliły lub promowały SCNT. Na przykład ustawodawstwo stanu Massachusetts ogranicza płatność za dawstwo komórek jajowych do badań SCNT w celu uzyskania zwrotu uzasadnionych kosztów. W Kalifornii naukowcy zajmujący się komórkami macierzystymi, którzy korzystają z funduszy państwowych, nie mogą rekompensować darczyńcom jaj za nic poza bezpośrednimi wydatkami.
Teoretycznie zatem postęp SCNT opiera się w dużej mierze na nadziei, że jeden mały segment społeczeństwa będzie altruistycznie zapewniał, wolny, surowiec do podstawowych badań naukowych. Jest to szlachetna teoria – ale nieprawdopodobna. Dlaczego młode kobiety – z których większość nie korzystała jeszcze z jaj do produkcji własnych dzieci, a prawie wszyscy nie mają szans na bezpośrednie czerpanie korzyści z badań – powinni się zgłaszać jako wolontariusze. I dlaczego mielibyśmy kategorycznie odmówić jakiejkolwiek formy płatności.
Odpowiedzi na te pytania zazwyczaj koncentrują się na obawach związanych z wyzyskiem, nie wskazując powodów, dla których kobiety mogłyby się zgłaszać, ale raczej powodów, dla których nie powinny otrzymywać żadnych płatności. Jedna z ostatnich publikacji, na przykład, twierdzi, że oferowanie płatności [na rzecz dawców jaja] prawdopodobnie skłoniłoby kobiety wrażliwe ekonomicznie do sprzedaży jaj. . . . Potencjał nieproporcjonalnej rekrutacji kobiet o niskich dochodach, kobiet kolorowych i młodych kobiet z wyższych uczelni. . . jest wysoki. 1 Jeśli kobiety miałyby prawo sprzedawać jajka do badań, martwi się inny autor, pojawiłby się rynek jaj do badań, ceniący tkankę rozrodczą kobiet za ich dobre samopoczucie 2. Są to uzasadnione obawy. Ale maskują one centralną sprzeczność uwypukloną przez historię Anny: w Stanach Zjednoczonych już pozwalamy kobietom przekazywać jaja dla zysku. Pozwalamy im poddać się tej samej procedurze i podjąć się tego, co jest zdecydowanie bardziej emocjonalnym przedsięwzięciem – przekazanie ich genów dziecku, którego nigdy nie będą wiedzieć. Jak możemy stwierdzić, że zapewnienie jaj do rozmnażania jest mniej wyzyskujące lub niebezpieczne niż zapewnienie im badań.
Nie możemy. Właśnie dlatego, ponieważ rośnie popyt na ludzkie komórki jajowe, uważam, że musimy zmienić konfigurację debaty na temat jaj i ponownie przeanalizować kwestie związane z dawstwem komórek jajowych.
Najważniejszą kwestią jest zdrowie zaangażowanych kobiet
[przypisy: terapia antyretrowirusowa, ilu jest lekarzy w polsce, olx drezdenko ]